Droga ważniejsza niż cel

W zeszłym roku pod koniec września odbyła się moja immartykulacja na Politechnice. Pamiętam, że odbył się wtedy także wykład inauguracyjny o tym samym tytule, co mój dzisiejszy wpis. Ale nie, nie będę pisała o tym, o czym mówił tamten profesor. Ja nie piszę o biznesie. Jednak przyznam, że treść jego prezentacji okazał się być dla mnie tematem dłuższych rozważań. 

Choć tak naprawdę tytuł dzisiejszego wpisu powinien być inny – „Droga ważniejsza niż efekt”. 

Jakiś czas temu byłam na szkoleniu, na którym dowiedziałam się (niby żadna nowość, ale jednak zmienia punkt widzenia), że my (ludzie) wcale nie idziemy do celu.

Zaczynamy z celem – mamy w planach osiągnięcie czegoś – i to z tym ruszamy. Natomiast to, na czym kończymy, to efekt. A efekt nie zawsze jest celem. 

Cel to marzenie, jakaś wizja, utopia do której dążymy. Efekt to wynik naszego działania. 

I faktycznie tak jest. Może każdy rok akademicki czy szkolny zaczynasz z celem, aby uczyć się systematycznie. Natomiast na końcu nie masz celu – on jest na początku – jest tam efekt; efekt końcowy – efekt Twoich starań, wysiłków. 

To Ty jesteś odpowiedzialna za cel i efekt oraz całą drogę. Wszystko leży w Twoich rękach. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.

Kiedy jesteśmy jeszcze w temacie celów i efektów

Wymiennie ze słowem „cel” możemy używać także inne -> kierunek, życzenie czy założenie. Na tym etapie towarzyszą nam różne emocje; mogą być pozytywne jak i negatywne, np. ekscytacja, motywacja albo strach czy niepewność. Zazwyczaj to nasze relacje z celem mają wpływ na emocje, które nam towarzyszą.

Inaczej jest w przypadku efektu, czyli osiągnięcia czy inaczej – rezultatu. Emocje oczywiście mogą być różne: spełnienie, ekstaza, satysfakcja, pustka, zawód,… Jednak na te emocje mamy już „jakiś” wpływ. To my decydujemy jak dany cel wykonamy – zależy to od naszych chęci, zaangażowania; ma też znaczenie szczęście, które może nam sprzyjać lub nie – na to jednak nie mamy wpływu. Ale zaangażowanie to ono leży w naszych rękach. Więc nie można powiedzieć, że emocje towarzyszące przy ocenie efektu nie zależą od nas, bo przecież mamy na to wpływ.

Wracając do sedna sprawy…
… ale zaczynając od początku…

Jaki powinien być cel, aby móc go zrealizować?

Na pewno w książkach, szkole, na studiach,… GDZIEKOLWIEK spotkałaś się z teorią SMART. Nie chciałabym odgrzewać starych kotletów, dlatego ja zaproponuję Ci polską teorię, a mianowicie teorię WARTO.

Teoria SMART, Teoria WARTO, jaki powinien być cel, jak określić cel

Cel wymierny, czyli mierzalny. Dobry cel to taki, który daje nam możliwość monitorowania postępów w drodze do jego realizacji. Idealnym przykładem celu wymiernego jest: „Odłożyć 400 zł na wyjazd na Mazury”; błędnie natomiast jest formułowanie celu jako: „Wyjazd na Mazury”. 

Cele ambitne pozwalają nam na wydobycie z siebie poczucia przewidywalności i sensu, który nakręca człowieka do działania. Ambitny cel pozwala zrozumieć, że plan to nie pstryknięcie palcem. „Dałam radę!”, „Ogarnęłam to!” – to słowa, które mówisz sama do siebie realizując swój cel i widząc efekt. Dzięki temu budujesz zaufanie do samej siebie.

Cel realny, czyli taki który jest możliwy do zrealizowania. Nie jest to pobożne życzenie, ale coś co za pomocą różnych zasobów możesz uzyskać

Cel terminowy to znaczy określony w czasie. Kiedy chcesz zrealizować swój cel? Ustal ten termin. Konkretna data pozwoli zwiększyć mobilizację do działania. Sama najlepiej wiesz, można odkładać w nieskończoność…

Cel opłacalny, czyli taki, który odpowie twierdząco na pytania: „Czy ja tego chcę?”, „Czy to mi się opłaca?”…

Nie ma jednak tak krótkiej drogi, aby od razu od celu przejść do efektu. Wszystko wymaga czasu, chęci i starań. Jest to proces, nasza droga. Na tej drodze pojawiają się cele pośrednie – czasem niezbędne do uzyskania efektu końcowego, a czasami takie które pojawiają się niepodziewanie.

Mają one dla nas wielkie znaczenie. Dzięki nim możemy zdobyć nowe umiejętności, odważyć się w czymś, przemóc, poznać coś, co do tej pory było nam nie znane. Mogą one także zmienić nasz punkt widzenia na cel – być może trochę się on zmieni…

Najczęściej droga od celu do efektu nie jest przysłowiową „bułką z masłem”. Aby coś osiągnąć naprawdę trzeba się natrudzić. Są takie sytuacje, w których w połowie tego procesu zmienia się cel. Jeśli boisz się, że to coś złego – teraz odpowiadam na Twój lęk. To nic złego! 

Widocznie Twoje cele i efekty pośrednie zmieniły Twoje priorytety, może Twój dotychczasowy cel okazał się być w tym momencie z Tobą niespójny.  

Droga ważniejsza niż cel/droga ważniejsza niż efekt, bo dzięki swoim celom pośrednim uczy, doświadcza, pomaga zdobywać nowe predyspozycje, zainteresowania, umiejętności. Droga potrafi zmienić człowieka – zaopatrzyć go w niezbędne emocje, np. empatię, poznać ludzi, którzy okażą się nieocenionym wsparciem w najtrudniejszych sytuacjach, dać siłę, wytrwałość, chęć działania. Potrafi pomóc człowiekowi przewartościować różne sprawy.

To nie cel nas uczy, to nie efekt – ale droga…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *